Modlitwa Matki Teresy
Panie, gdy jestem głodna, przyślij mi kogoś,
kto potrzebuje pożywienia;
gdy chce mi się pić,
przyślij mi kogoś spragnionego;
gdy jest mi zimno, przyślij mi kogoś do ogrzania;
gdy odczuwam przykrości,
ofiaruj mi kogoś do pocieszania;
gdy mój krzyż staje się ciężki,
pozwól mi dzielić krzyż innej osoby;
gdy jestem biedna, skieruj mnie do kogoś,
kto jest w potrzebie;
gdy nie mam czasu, daj mi kogoś,
kogo mogłabym wesprzeć przez chwilę;
gdy jestem upokorzona, spraw, bym miała
kogoś, kogo mogłabym pochwalić;
gdy jestem zniechęcona, przyślij mi kogoś,
komu mogłabym dodać otuchy;
gdy potrzebuję zrozumienia u innych,
daj mi kogoś, kto czeka na moją wyrozumiałość;
gdy potrzebuję, by ktoś zajął się mną,
przyślij mi kogoś, kim ja mogłabym się zająć;
gdy myślę tylko o sobie samej,
zwróć moją uwagę na kogoś innego.
Uczyń nas, Panie, godnymi służenia naszym braciom,
którzy na całym świecie żyją i umierają
biedni i wygłodniali.
Daj im dzisiaj, posługując się naszymi rękoma,
ich chleb powszedni.
Daj im za pośrednictwem naszej wyrozumiałej miłości
pokój i radość.
Bacha: 2010-04-05 22:05:29
skomentuj (1)
Pancerza z jeża
Ok. Zakładam pancerzyk i nic już mnie nie ruszy oj nic nic nic
Do czasu az sie roztyje i pancerzyk sie przyciaśni. Wtedy sobie sprawie nowy full-wypas wersja "V-22"
A potem? Nie wiem nie można planować życia i tak wyjdzie naleśnik z omleta, ale z czym to juz chyba bede mogła wybrać :> Da rade?
Bacha: 2008-02-08 23:06:50
skomentuj (3)
to jest tak
Że naprawdę żyjemy wtedy, gdy naprawdę tęsknimy. Doświadcza życia najgłębiej, najdotkliwiej, najpiękniej i najprościej.
Bacha: 2007-11-25 11:48:40
skomentuj (0)
By być
By być potrzebna samej sobie, co wcale nie jest egoistyczne
Bacha: 2007-10-14 16:37:33
skomentuj (0)
Przegląd
Nie ma sensu przedstawiac wszystkiego co mialo miejsce przez ten długi czas.
Skonczyla sie szkola, skonczyly sie matury (verrrrrry good), skonczyly sie dobre relacje.
Początek pieprzenia:
A właśnie, bycie neutralnym jest kipeskim zwyczajem. Trzeba być jakimś określonym bo jak sie dowiedzialam neutralizm to nijakość, nuda?
Co jeszcze ciekawego... mozna skreslić człowieka bo jest lojalny wobec swoich zasad. Można, mozna bo do innych przemawia bradziej lojalizm wobec przyjaźni w każdej sprawie. Dwie godne pochwaly postawy znalazły sie w swerze wzajemnych zgrzytów. Szlag by to...
Chciałam byc w porzadku, chyba nie mogłam zachowac sie inaczej.
Dostałam w morde,ale dalej wierze ze nieprzemyslanie.
Koniec pieprzenia
"Zerwane przyjaźnie bola najbardziej. Chyba bardziej niz przerwana miłość."
Parę osób, mały czas
Bacha: 2007-06-13 22:07:35
skomentuj (4)
.
Tak bardzo chciałam zeby poszło troche lepiej niz wyznacza próg porażaki
Bacha: 2007-05-14 12:35:27
skomentuj (0)
Pesymizm
Marcin Król
Publicysta polityczny, filozof, historyk idei, profesor Uniwersytetu Warszawskiego; Tygodnik Powszechny nr 11 26.03.2007
Nie mówimy tu o pesymizmie metafizycznym czy historiozoficznym, lecz nieustającym pesymizmie codziennym. Pesymizm taki (podobnie jak optymizm, o czym za tydzień) polega na uporczywym myśleniu o tym, co się może złego zdarzyć, i przekonaniu, że jeżeli coś złego może się zdarzyć, to na pewno się zdarzy. Pesymizm codzienny jest dowodem braku roztropnej i realistycznej oceny rzeczywistości. Znałem starszego pana, który zawsze nosił i pasek do spodni, i szelki – tak na wszelki wypadek, gdyby jedno zawiodło. To klasyczny objaw pesymizmu czy też czarnowidztwa.
Pesymiści dnia codziennego są często ludźmi, których spotkało kiedyś w życiu rozczarowanie, których zaufanie zostało nadużyte lub nadzieje legły w gruzach. Jeżeli to się komuś przydarzyło wielokrotnie – można go zrozumieć. Jednak częściej pesymiści nie mają takich usprawiedliwień, nie opierają się na bolesnych doświadczeniach życiowych, lecz są pesymistami ze strachu przed rozczarowaniem. I wtedy jest to istotna wada pospolita. Należy żałować takich ludzi, gdyż bardzo niewiele przygód w życiu jest w stanie ich ucieszyć, bardzo mało w nich radości. Na przykład planowana podróż, nawet jeżeli się uda, jeżeli samochód się nie zepsuje, zarezerwowane miejsce w hotelu będzie na nas czekało, a żona i dzieci nie zachorują po drodze – to co z tego? Żaden powód do radości, a jedynie do stwierdzenia, że wszystko jest w porządku.
Pesymiści nie tylko nie mają się z czego cieszyć, ale także tracą mnóstwo czasu zarówno na przewidywanie tego, co się może nie udać, jak po prostu tracą czas, bo się zawsze obawiają, że nie zdążą na czas, więc na pociąg czy samolot wychodzą o godzinę wcześniej, w pracy zjawiają się skoro świt, bo przecież komunikacja mogła zawieść, a w tramwaju lub metrze mógł wybuchnąć pożar.
Pesymiści nie są dobrze dostosowani do społeczeństwa wolnorynkowego i do społeczeństwa otwartego, które nie może funkcjonować bez podejmowania ryzyka, chociażby minimalnego ryzyka. Na poziomie życia codziennego pesymiści w czasach współczesnych unikają związków, a zwłaszcza związków erotycznych, które mogą nieść zagrożenie chorobą, a co najmniej zagrożenie spowodowane przez cudzą ingerencję i przymus optymizmu. Zresztą pesymista wie, że żaden ludzki związek nie jest trwały, że zdrada czyha, a posiadanie dzieci to pasmo kłopotów i nieszczęść. Jeżeli przypadkiem, oby tak się nigdy nie zdarzało, pesymista zostanie politykiem, jest przeświadczony, że wszyscy mają wobec niego złe zamiary i powoli z pesymisty staje się – paranoikiem.
Pesymista dnia codziennego naprawdę cierpi. Nie sypia dobrze, bo wynajduje okazje do myślenie o ewentualnych kłopotach, nie pali, nie pije, nie dlatego tylko, że palenie i picie szkodzi, ale także dlatego, że nie jest pewien samego siebie i panicznie się boi, co też by powiedział czy jakby się zachował pod wpływem alkoholu. Wiem, że do picia nie należy namawiać, ale ten, kto (poza byłymi alkoholikami) nie pije z zasady, jest słusznie lekko podejrzany.
Życie pesymisty jest bardzo smutne i dlatego może nawet lepiej, że często unika on (lub ona) stworzenia rodziny. Jednak jeszcze cięższe jest życie tych ludzi, którzy trwają w bliskich związkach z pesymistą. Pesymista w domu to nieszczęście. Wszystko jest znośne, jeżeli życie płynie zgodnie z rutyną, jeżeli jednak pojawi się problem lub sytuacja nieoczekiwana, natychmiast cały świat pesymisty, a także ludzi go otaczających ulega rozpadowi. Pesymista nie potrafi podjąć wyzwania, jakim jest nowy problem, a jedynie znajduje ewentualne negatywne konsekwencje.
Pesymizm, powiedzieliśmy, to brak cnoty roztropności, niezdolność do realistycznej oceny otaczającej nas rzeczywistości. Jednak jest to także coś więcej, a mianowicie brak wiary (czy to religijnej, czy tylko wiary w doświadczenie i tradycję), bo przecież wszyscy musielibyśmy być pesymistami, gdybyśmy stale rozważali przyszłe losy świata, naszego kraju, naszej rodziny i nas samych. Nie jesteśmy stworzeni do szczęścia, co dla pesymisty znaczy, że jesteśmy stworzeni do nieszczęścia. Tak jednak na pewno nie jest.
Bacha: 2007-03-26 13:04:35
skomentuj (4)